niedziela, 10 grudnia 2017

10.12.2017 // winter coat // stripes // bershka //

Kolejne urodziny za mną. I tak sobie myślę... że ten rok był bardzo dobry.. Ale.. następny będzie GENIALNY :D Oczywiście są plusy i minusy, gorsze i lepsze dni. Wiem natomiast, że nie siedziałam z założonymi rękoma. Czuję spory niedosyt, więc dzięki temu mam pewność, że sporo jeszcze przede mną i  to jest najlepsze! Ktoś kiedyś powiedział, żeby spędzać każdy dzień tak, aby kładąc się spać nie mieć poczucia straconego czasu. Jasne, nie zawsze jest się w 100% zmotywowanym, nie zawsze jesteś w stanie położyć się z takim przekonaniem, ale ważne, żeby mnożyć te dni, aby było ich jak najwięcej! Cóż, kto jak nie Ty? :)
Przed nami jeden z najlepszych okresów roku: święta. Uwielbiaaam ten czas. Kocham wszechobecne choinki, światełka, bombki i nutkę świątecznej tandety :) Wiem, że znajdzie się sporo przeciwników... każdy ma prawo do własnych przekonań, więc staram się zaakceptować wszystkie opinie ;)
 Bardzo lubię dawać prezenty, choć nie zawsze lubię proces zakupowy - mianowicie: czas do momentu wymyślenia prezentu. Pomysł jest najtrudniejszy, później już z górki :)
Na pisanie o świętach będzie jeszcze czas, dziś koniecznie muszę powiedzieć kilka słów o moich urodzinach! Otóż w tym roku nie planowałam ich w ogóle, stało się tak, że zaplanowały się za mnie :) W dniu urodzin miałam być gotowa na godzinę 10:00 - według instrukcji mojej przyjaciółki. Rano otwieram drzwi, a tam.. trzy uśmiechnięte mordki z tulipanami i "sto lat" na ustach :D Byłam wzruszona, szczęśliwa i ...zaskoczona :) Wsiadamy w auto i dojeżdżamy do klimatycznego Torunia! Tam - święta na każdym kroku, więc możecie sobie wyobrazić jak doskonale się czułam :D Rynek, Stara Pierogarnia, pierniki, magnesy itp. itd. Następnie zostałam zabrana nad rzekę, gdzie pojawił się szampan (korek pływa w Wiśle, więc tak symbolicznie "na szczęście"). Zdecydowanie bąbelki urozmaiciły nasz  czas oraz znacznie ociepliły zimową aurę :) Na następnym przystanku dostałam prezent - koszulkę z Pan Tu Nie Stał - "Miss Turnusu" ( z tym też wiąże się pewna historia, ale to może innym razem :P). Powrót wieczorem, później długie i niezwykle interesujące rozmowy do późnych godzin nocnych :D Podsumowując - to były najlepsze urodziny w moim życiu i cieszę się, że to właśnie TE były szczególne:) Mieć takie osoby wokół siebie to niesamowite szczęście, strzał w dziesiątkę i największa wygrana :) Życzeń na kolejny rok mam wiele, ale najważniejsze, żeby one nadal były w moim życiu:)
coat House // blouse Bershka // backpack Parfois // boots Ryłko // beanie Cropp

Chcesz widzieć więcej? Zapraszam na mój Instagram i Facebook =)








niedziela, 12 listopada 2017

12.11.2017 // #sweaterweather // floral // vintage // autumn

Dziś chciałabym napisać kilka słów o przyjaźni. Jest to zjawisko (niestety) bardzo rzadkie. Czas i wszystkie drobne sytuacje życiowe weryfikują szybko czy to , co cię z kimś łączy to przyjaźń. "Ludzie przychodzą i odchodzą dalej.." - zanucił pewien pan ;) Dla mnie przyjaźń to nie jest wspólne przesiadywanie godzinami w galeriach, codzienne pogaduchy na telefonie, facebooku. Dla mnie jest ona wtedy, gdy spotykasz się z kimś, kogo nie widziałeś tydzień, dwa, miesiąc - a czujesz, że możesz powiedzieć tej osobie wszystko, że nic się nie zmieniło od momentu, gdy widywaliście się znacznie częściej. Bez skrępowania, obaw, niewygodnej ciszy. Tak, jakby codziennie była tuż obok. Przyjaźń to ten banalny fakt, że mogę na tę osobę liczyć w każdej sytuacji, która bez krytyki znosi moje "problemy" ;), wzloty, upadki, porażki małe i duże. Zawsze we mnie wierzy, nawet, gdy ja opuszczam ręce w geście totalnej rezygnacji. Wspiera mnie do znudzenia, zawsze. Potrafi ze mną przeżyć największe szczęście, sprawiając też, że mały sukces nabiera znacznie większych rozmiarów. Zna mnie na tyle, żeby ubiegać moje zachowania, abym znowu nie wpadła w kłopoty ;) Nic nie jest udawane, wszystko prawdziwe. Mam to szczęście, że w swoim życiu mam aż 3 takie osoby :)
Ale.. Muszę wspomnieć o tym, że moją największa przyjaźń to... moja siostra. Czasami aż nie dowierzam, jak bardzo można wierzyć w drugiego człowieka :) Mimo, że od dawna nie mieszkamy już razem, jesteśmy ze sobą 24 godziny na dobę, czasami przewidując swoje wiadomości - co bywa przerażające :D Nie są to długie pogadanki, to po prostu obecność. Często piszemy o tym samym w tej samej sekundzie :) Jest ze mną dosłownie na dobre i złe. Pomogła mi w niejednej opresji. Zawsze, bez wyjątków, wymówek, a to wszystko działa w obie strony (choć niestety to ja znacznie częściej ładuję się w kłopoty :P) :)
..I najlepsze jest to, że tego wszystkiego o czym dziś pisałam- nie można kupić, dostać, wycenić, ocenić, udawać.
Doceń ;)

sweater C&A // skirt Forever21 // bag Mango

niedziela, 5 listopada 2017

05.11.2017 // Trzy Igły // Concept Store od Projektantów // autumn vibes // autumn dress //

Obserwuję trochę profili znanych osób, które "przy okazji" :) są zamożne i zastanawiam się często - dlaczego  zawsze muszą się tłumaczyć z tego, że mają więcej.  Nie mówiąc już o tym, że ktoś osiągnął dany status, albo jego praca przynosi efekty. Dopóki nie masz rozgłosu, to co robisz jest w porządku, gdy grono obserwatorów rośnie - pojawiają się schody. Bo dlaczego Ty masz, a ja nie? Ktoś powie, że "taka jest cena popularności". Tylko skoro jest ona wynikiem ciężkiej pracy (wiem, nie zawsze tak jest) albo ogromnego talentu, to dlaczego ktoś ma się
z tego tłumaczyć? Czy popularność to w ogóle sukces? Czy to tylko "zjawisko" towarzyszące w dążeniu do osiągnięcia sukcesu? Jestem przekonana, że dla wielu to właśnie cel. Swoją drogą - dlaczego każdy w funkcjonuje w social mediach i wystawia się na pewne ryzyko? Krytyki czy oceny. SM to reklama, a bez niej nie ma "biznesu". Niektórzy z kolei, chcą tylko, żeby ktoś ich wysłuchał.
Gdy Gwiazda fitness wrzuci na swój  profil przepisy z produktami własnej marki, pojawiają się komentarze - "nie każdego stać na takie cuda", "Ty masz wszystko za darmo", "łatwo Ci mówić, jak masz wszystko", itp. Tylko to "wszystko" z nieba nie spadło. Kolejna osoba wrzuci zdjęcie ultra drogiej rzeczy i pojawiają się bardzo podobne opinie. Skoro  to mają, chcieli to mieć i do tego dążyli - to niech pokazują wszystko, czego dusza zapragnie. Nie od dziś wiadomo, że społeczeństwo to warstwy, każdy ma swój, indywidualny poziom życia, niektórzy żyją na zbliżonych levelach i z nich tworzy się dana warstwa. Ważne, żeby odnaleźć się w swojej rzeczywistości i uznawać ją za super miejsce, a nie tracić czas na rozkminianie "a co byłoby gdyby" (tak, ostatnio jest w modzie "wizualizacja" własnego szczęścia" ;)) i dlaczego on żyje tak, jak ja bym chciał (siedząc z założonymi rękoma).
 W tak zwanym między czasie od wszystkich problemów, fajnie jest najzwyczajniej w świecie: żyć. Zbyt długie zastanawianie się nad sensem istnienia sprawia, że nie zauważamy, że ta codzienność, to właśnie nasz sens. Co więcej - w stu procentach zależny od nas.
Czym dla Ciebie jest sukces? Kiedy stwierdzasz, że go osiągnąłeś? Czy jest w ogóle limit/meta? Dla mnie jest spokojem, harmonią - szczęściem. Takim niewymuszonym i realnym. Tu i teraz.
"Bo tłem ambicji często jest chęć imponowania innym i górowania nad nimi. Chcemy odnieść tzw. sukces, co zresztą dla mnie jest jednym z najgłupszych i najbardziej zniewalających pojęć, bo dziś definiuje się go jako materialne powodzenie i sławę. Jeśli naszą ambicją jest pokazanie się światu i udowodnienie czegoś innym, to może nas to doprowadzić do bardzo wielu rzeczy, ale na pewno nie do szczęścia"*
*WOE, nr 11, "Ekspresja Ego"
sukienka Trzy Igły <Concept Store od Projektantów >// jacket Reserved // backpack Parfois