czwartek, 8 czerwca 2017

8/06/2017 // dress// jeans // H&M // run!


Miało być z humorem, a wyjdzie raczej jak zwykle ;) Ludzie boją się zmian, odkładając je na później. Powtarzają sobie, że mają jeszcze czas, że teraz zajmą się czymś innym, albo "reszta się jakoś ułoży". Hm, nie do końca. Jeśli chcesz zmienić siebie, przede wszystkim jesteś potrzebny w tym Ty. Nie nowe narzędzia, plan czy "trenerzy". Biegam już sporo czasu i nadal nie wychodzi mi to idealnie. Wciąż od czasu do czasu łapie mnie kolka, są dni kiedy gorzej mi się oddycha czy bolą mnie łydki. Wyznaczyłam sobie jakiś minimalny plan na tydzień, żeby mieć motywację i trochę nad tym panować (a człowiekowi chaosowi, nie jest łatwo ;)). Za każdym razem kiedy mam mega słaby dzień, nie chce mi się zupełnie nic, nie mówiąc o jakimkolwiek wysiłku fizycznym, jestem po prostu zmęczona i wychodzę biegać, to już po jednym kilometrze wiem, że to było najlepsze, co mogłam dziś zrobić. Pomimo tego, że kiedy się szykuję - zawsze jestem przekonana, że akurat dziś to nie jest dobry pomysł i na pewno będę żałować. Tak, zapewne endorfiny. Nie byłoby ich, gdybym nie przełamała jakiejś wewnętrznej, małej bariery i przekonania, że na pewno się nie uda.
Druga sprawa jaka dochodzi do tego "interesu", to inni ludzie. Pamiętam, że długo nie mogłam przekonać się do biegania po parkach itp., własnie przez ludzi. Zmieniło się to w momencie, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że zawsze będę lepsza od każdego mijanego człowieka, który często z pogardą bądź cynizmem patrzy na moje "zmagania" z wiatrem, bolącą łydką czy na inne "umilacze" tego sportu. Wiem, że to ja się zdecydowałam, zmotywowałam, wyszłam i przekroczyłam granice własnego zmęczenia.
Ludzie najbardziej nie lubią tych, którzy potrafią pokonywać ich własne słabości. Wkurzają ich rzeczy, których sami nie zrobili - a mogli. To wszystko przekładam na wiele obszarów swojego życia - od kwestii towarzyskich, po zawodowe. Przede wszystkim - próbować, próbować, próbować. Dwa - nie zwracać uwagi na tych, których najzwyczajniej wkurza, że zmieniamy, eksperymentujemy, ryzykujemy, a co najgorsze - coś nam się udaje :) Pisząc "ludzie" oczywiście mam również na myśli siebie, także popełniam te błędy i chyba właśnie dlatego zwróciłam uwagę na taką "zależność" wśród ludzi, tyle, że postanowiłam to wykorzystać :)
Ps. Serdecznie polecam Wam ostatnio obejrzany przeze mnie film: "Destrukcja", a odnośnie motywacji do działania: "McImperium" ;)
dress, jacket H&M // heels Renee // bag Zara
zdj. Ewelina Adamczyk-Pachnik

Tak. Jest lato, czas na sukienki! :> Mówię to JA - Czuła Mięta :D

Dosłownie co roku obiecuję sobie, że będę częściej nakładała sukienki i spódnice, niestety zazwyczaj kończy się tym samym. Ostatnimi czasy idzie mi całkiem nieźle, choć nadal podtrzymuję zdanie, że kobieta równie seksownie i dziewczęco może wyglądać w spodniach (czasami chyba nawet bardziej :)) Są jednak okazje, dni i momenty, kiedy sukienka pasuje idealnie, szczególnie kiedy jest słonecznie, a ja mam wolne :D Ta, w iście wiosennej tonacji, to akurat prezent od mamy. Można ją nosić z paskiem lub bez - np. do trampek. Kiedy do samego wyglądu dochodzi funkcjonalność - daję 10/10 ;)

poniedziałek, 22 maja 2017

22.05.2017 // Forest // Zara // Mango //

Niedługo na moim profilu pojawi się nowy filmik, który będzie w nieco innej koncepcji niż ostatnio. Co prawda jest dopiero w stanie bardzo ogólnego zarysu, ale wszystko wskazuje na to, że się uda ;) Większość pokładam w rękach mojego brata - twórcy wszelkich dzieł multimedialnych z moim udziałem ;) 
Jak być może niektórzy z Was wiedzą - piszę na moim blogu sporo o motywacji, życiu, inspiracjach. Ostatnio usłyszałam kilkakrotnie, że to co napisałam wpłynęło na czyjeś życie - zmotywowało, zainspirowało, a może po prostu pojawiło się w odpowiednim miejscu i czasie. I wiecie co? Było to najwspanialsze uczucie! Moment, w którym uświadomiłam sobie, że to co robię ma w sobie dodatkowo moc oddziaływania i nie zostaje pominięte - był tak dobry i  jednocześnie dziwny, że trudno mi go teraz opisać. Może nawet lepiej - zostanie tylko dla mnie :)
Pozostaje mi jedynie się domyślać, co czują osoby z tysiącami czy milionami odbiorców na koncie. Blogerzy, trenerzy, dietetycy i artyści. Oczywiście mam na myśli tylko tych, którzy robią to z pasją i czują, że to jest prawdziwe. Kreują rzeczywistość sobie i pomagają to robić innym.
W chwilach zwątpienia czy ogólnej niechęci, która oczywiście potrafi u mnie zagościć - powtarzam sobie, że to ja tworzę swoją przestrzeń, mam ją tu i teraz, przed sobą. Przy okazji bloga, okazało się, że byłam/jestem w stanie wpłynąć też na rzeczywistość innych.
Generalnie wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny, co również powtarzałam tu niejednokrotnie :) ...więc jeśli teraz tu jesteś, czytasz, to jest jakiś powód ;)
blouse Zara // bag Mango // sunglasses New Yorker
Na koniec muszę napisać kilka słów o dzisiejszych zdjęciach :) Nie ukrywam, że były to eksperymenty zdjęciowe i "obróbkowe" :) Nie miałam fotografa, ale staram się namówić brata na "te" kierunki, co prawda zdecydowanie woli montaż i film, ale sądzę, że zdjęcia też wychodzą mu całkiem nieźle :) Jak już kiedyś pisałam - "Nie miałem możliwości, póki ich nie stworzyłem" :)
Głównym elementem dzisiejszych zdjęć jest bluzka  doskonale znana wszystkim fankom Zary ;) Charakterystyczne wykończenie rękawów nie przestaje być przodującym trendem również w letnich ubraniach. Do lustrzanych okularów musiałam się trochę przekonać, ale zdecydowanie zgadzam się z tym, że ożywią wszystko co na siebie włożymy, bez zbędnych kombinacji. Na sezon letni - doskonały wybór :)

wtorek, 16 maja 2017

16.05.2017 // Łódzka Rajtuza // Khaki // Black is always a good idea.

Przyszła wiosna, odliczam minuty do momentu, kiedy usłyszę - przeciągane, naładowane pretensjami i palącym smutkiem - "dlaczego jest taaak gorącoooo?!" :)
To już niebawem. Teraz można jeszcze "odetchnąć ulgą" ;) Ulgą od deszczu, szarości i ogólnego niezadowolenia atmosferycznego.
W czasie kiedy wszystko wydaje się możliwe, życiowe plany stają się bardziej realne i na pozór (podkreślam: "na pozór") - ma się o wiele więcej czasu po pracy - żyje się lepiej.
Łatwiej przyznać się do tego, że jest DOBRZE ;)
 Jak Wasze plany? Moich ciągle za dużo, lista się rozszerza zamiast kurczyć. Za dużo postanowień, za mało czasu albo.. za dużo snu ;)
Pracuję nad organizacją, a wokół mnie jak zwykle chaos.
Bałagan, w którym sama odnajduję spokój :) Jest mój, więc wiem co gdzie leży, a jeśli nie - improwizuję. Czasami wydaje mi się, że codzienność to jedna wielka scena.
Zawsze kogoś odgrywamy, zawsze przybieramy jakąś pozę. Kimś innym jesteśmy w pracy, jeszcze kimś innym w sklepie, w domu, ze znajomymi czy wśród rodziny. Niekiedy ciężko stwierdzić kiedy tak na prawdę jesteśmy "my", a kiedy to postać, którą odgrywamy w danej sytuacji. Warto być sobą - to banalne i oczywiste. A Ty kim teraz jesteś?
dress, bag Sinsay // jacket Forever21 // tights Łódzka Rajtuza
Obiecuję, że skończę z tym kolorem na blogu raz na zawsze :( Mam słabość do  każdego odcienia zieleni (może oprócz seledynu ;)).
Właściwie to trudno mi go nie wybrać i powstrzymać od zakupu ubrania w kolorze innym niż khaki. Nie ułatwia mi tego fakt, iż barwa ta, nadal jest niezwykle modna i  półki sieciówek zalane są militarnymi motywami.
Postaram się jednak zakłócić ten "porządek" na moim blogu, żeby nieco go zdynamizować i aby nikt nie zarzucił mi monotonii. Ciężko uciec od swoich słabości :)
Czerń będę ceniła zawsze i wcale nie uważam, że to smutny i nudny kolor. Wręcz przeciwnie, można z nim zrobić bardzo wiele, a co najważniejsze - nigdy nie zawodzi ;)
Dziś na nogach Łódzka Rajtuza :) Wspominałam już o nich na moim FB - otóż seria została zaprojektowana specjalnie dla nich przez studentkę łódzkiej ASP. Z pewnością są nietuzinkowe
i baaardzo łódzkie ;) Jako lokalna patriotka,  nie mogłabym nie pokazać ich na swoich włościach :P 
#dobrebołódzkie
:)