niedziela, 22 października 2017

22.10.2017 // coat // backpack Parfois // jak organizować czas?

Na początek chciałabym prosić o listę książek, które polecacie na jesień. Jeden warunek  - ma być bez łez ;) Uczulam, iż moja granica wrażliwości na filmach i przy książkach jest niewielka (kiedyś płakałam na filmie o bokserze :| ). Tak, filmy też polecajcie :> Bardzo dawno nie obejrzałam dobrego filmu. Szczerze mówiąc ostatnio doba mija mi w sekundę i brakuje mi ok.
10 h, na dokończenie tego, co zaplanowałam ;) Rzeczy do zrobienia mam zawsze duuużo więcej, niż wolnych godzin w kalendarzu. Ktoś powie, że to kwestia organizacji - pewnie tak, tworzenie planu i ich realizacja punkt po punkcie nigdy nie przychodziły mi z łatwością.  Zawsze po drodze wypadnie coś, przez co zmieniam wcześniejsze założenia, albo najzwyczajniej - stwierdzam, że coś innego ma ważniejszy priorytet ;) Niekiedy po prostu rezygnuję. Satysfakcja z wykonania wcześniej założonego planu jest jednak bezcenna :) Myślę, że dotyczy to większości z nas - wtedy pojawia się poczucie spełnienia, zadowolenia, itp. Dlaczego więc, nie wykonywać wcześniej założonego planu zawsze? Tu potrzebna jest samodyscyplina ;) Z racji tego, że mam dość chaotyczne usposobienie - mam mnóstwo pomysłów, ale bardzo trudno mi je poukładać. Często wiele rzeczy zaczynam, robiąc je jednocześnie, a nie kończę żadnej. Pojawia się rozczarowanie i zawód. W głowie mam masę niedokończonych myśli, które często mnie dość mocno irytują. Jestem niecierpliwa, więc chciałabym wszystko na już, a przecież... to niemożliwe. Cele trzeba osiągać małymi krokami, spokojnie i rozważnie, więc mój charakter mi w tym nie pomaga ;) Wciąż szukam dobrego organizera, do tej pory żaden nie wydał się skuteczny :(  Ciągle coś gubię, o czymś zapominam, Ci, którzy są blisko mnie, wiedzą o czym mówię ;) Jeśli macie jakieś propozycje chętnie posłucham! Być może kiedyś nadejdzie dzień,
w którym powiem, że jestem doskonale zorganizowaną kobietą :D
Im bardziej pod górę, tym ładniejsze później widoki - tak mówią ;)
coat scond hand (New Look)// backpack Parfois // heels New Yorker // watch Bonprix
Dziś na blogu iście jesienna aura. Ciuchy na jesień to ciepłe swetry i oczywiście płaszcze. Ten proponowany przeze mnie, nadaje się na bardzo wczesną i raczej pogodną jesień. Uwielbiam kolory ziemi - zielenie, brązy, szarości i czernie, choć ostatnio wprowadziłam do swojej szafy sporo koloru - który niesamowicie wpływa na samopoczucie. Pomimo, że nadal podtrzymuję tezę, że czerń to doskonały kolor, pasuje zawsze i można w nim być prze-radosnym człowiekiem :D Plecakowy trend uwielbiam, nie dość , że są praktyczne, to wyglądają doskonale - szczególnie do jesiennych propozycji. Trochę vintage, trochę art - dla mnie to doskonałe rozwiązanie :>

poniedziałek, 16 października 2017

16.10.2017 // mom jeans // autumn look// motivation //


Tak bardzo wszyscy byli niezadowoleni z brzydkiej jesieni, że postanowiła zewrzeć szyki i poświecić dziś tak, że z trudem dojechałam do pracy ;) Po  godzinie 17 natomiast, słońce szybko zaszło, bo po co mamy się nim cieszyć zbyt długo? :P Pomimo wszystko, nadal uważam, że to najlepsza pora roku, ale o tym już było, więc nie będę przynudzać ;) 

18 października rozpoczyna się Łódź Young Fashion 2017  (więcej: http://lodzyoungfashion.com/) i bardzo się cieszę, że mam okazję wziąć udział w tym wydarzeniu. Wspaniale, że takie inicjatywy powstają, rozkręcają się i dają szansę młodym ludziom rozwinąć skrzydła. Nie ma nic gorszego od niewykorzystanej szansy. Nie każdy jest w stanie sam uwierzyć w siebie i swoją pracę na tyle, żeby usłyszało o nim większe grono niż znajomi czy rodzina. Poza tym.. jak wiadomo najtrudniej jest zacząć. Czasami trzeba dostać porządnego kopa od życia, żeby zacząć robić coś, co kochamy - na większa skalę ;) Tego typu eventy są idealnym momentem na taką motywację. Po prostu łatwiej nam uświadomić sobie własny sukces, jeśli ktoś nam go wyeksponuje
i wskaże palcem. Sami niekiedy wmawiamy sobie, że coś o czym marzymy nie może się udać, a jeżeli tak się dzieje, to na pewno przez przypadek. Tymczasem, każdy szczebelek sukcesu pokonujemy dzięki własnej, ciężkiej pracy
i uporczywości w dążeniu do celu. Dzięki temu, że nie poddajemy się, gdy po raz setny nam nie wyjdzie. Dlaczego? Bo w tym co robimy widzimy sens. Nawet jeśli tym sensem jest "jedynie" szczęście, które daje nam dana czynność. Najlepsze rzeczy wychodzą wtedy, gdy robimy je z pasji, kiedy chcąc nie chcąc są częścią naszego życia :) Wtedy, gdy nie zastanawiamy się czy dziś nam się chce czy nie. Pasja/hobby stają się silniejsze od nas i to one zaczynają kierować nami.
Po prostu rób to co lubisz, to Twój film :)
sweater, top Stradivarius // jeans Bershka // bag Mango

niedziela, 8 października 2017

08.10.2017 // denim jacket // second hand // steetstyle // film Twój Vincent

Jestem świeżo po obejrzeniu filmu Twój Vincent i bezkonkurencyjnie trafia na  półkę najlepszych filmów, jakie obejrzałam. Napiszę  dziś kilka słów o moich odczuciach, recenzji jest już
w sieci całkiem sporo.
Pomysł na tak niestandardowe pokazanie historii Van Gogha, niepowtarzalne obrazy i muzyka sprawiają, że nie raz można odczuć gęsią skórkę. Zapewne zależy to od stopnia wrażliwości, jaki w nas siedzi, zainteresowań czy pasji, ale jestem przekonana, że na każdym zrobi "jakieś" wrażenie. Wywoła emocje. To przecież jest najistotniejsze. Film jest zupełnie inny, niż te, które ukazywały się do tej pory. Według mnie, dzięki tej produkcji wkraczamy w zupełnie inny wymiar kina, wymiar, w którym film może oznaczać znacznie więcej niż tylko rozrywkę.
Do stworzenia filmu zaangażowano ok. 100 artystów, wszystko namalowane jest obrazem, są to prace Van Gogha i zdjęcia malowane jego pędzlem. Niesamowite są fakty z jego z życia,  pomimo, że są mega smutne. Okazuje się, że był człowiekiem ogromnie samotnym. W to wszystko wpleciony jest wątek kryminalny, mający na celu rozwiązać zagadkę jego śmierci.
Co ciekawe, Van Gogh zaczął malować dopiero w wieku 28 lat (zm. w wieku 37l.) W tym co robił, był zdecydowanym geniuszem. Sam pisze w listach o tym, że być może śmierć sprawi, że ludzie zrozumieją i docenią to, co siedzi w nim naprawdę (za życia sprzedał jeden obraz). Określał siebie jako kogoś bezwartościowego, nic nie znaczącego. Chciał jednak wierzyć w to, że kiedyś ludzie uświadomią sobie, że jego obrazy są warte więcej niż farby, w które zainwestował by malować (sponsorował go brat, który jako jedyny od początku do końca wierzył w jego twórczość). Przyznacie, że to niesamowicie frustrujące, że wielcy artyści zostali docenieni dopiero po śmierci? Wydaje mi się, że on to wiedział. Sam przyznał, że śmierć i tak nadejdzie, więc po co na nią czekać. Być  może  chodziło tylko o to, że nie chciał być ciężarem dla brata.
Najważniejszym wnioskiem jest to, że nigdy nie jest za późno na to, żeby coś zacząć.  Na to, żeby stać się artystą czy specjalistą w jakiejkolwiek innej dziedzinie. Film dał mi bardzo wiele. Emocji, zrozumienia, trochę gorzkiej prawdy, która często bywa niewygodna. Zainspirował mnie do tego, żeby więcej malować, przede wszystkim, aby do tego wrócić, przerwa jest już zdecydowanie za długa ;) Należy robić to, co  jest naszą przyjemnością czy pasją bez względu na opinię własną (wobec siebie jesteśmy największymi krytykami) czy innych. Van Gogh kiedy zaczął malować, nigdy nie przestawał. Nie ważne czy stał na środku ulicy
w strugach deszczu, przebywał w szpitalu czy wstawał o świcie, by złapać to wyjątkowe światło. Malował, bo to było jego życie.
denim jacket SH // jeans Zara // t-shirt Berskha // backpack Bonprix

Tak, ta oversizowa kurtka, 100% bawełny  (ok. 10 zł) to łup z second handu, również jestem z tego dumna! :D Za to właśnie uwielbiam je najbardziej. W niedługim czasie pokażę Wam kolejną "perełkę", na dowód tego, że to właśnie tam warto zaglądać najczęściej. Tym bardziej w okresie jesienno - zimowym, swetrów jest pod dostatkiem :)