sobota, 30 kwietnia 2016

30.04

Dziś odkrywam kolejne karty. Trochę się stresuję, ale... to czas najwyższy. Otóż.. tak się składa, że oprócz tego wszystkiego o czym do tej pory pisałam na swoim blogu, również rysuję, maluję, szkicuję, bazgrolę - ciężko to jednoznacznie określić. Jedyne, co wiem na pewno - uwielbiam to :)  Nie mam warsztatu, zazwyczaj nie trzymam się zasad, robię to, na co mam ochotę i tak jak chcę. Najczęściej daję się jednak ponieść chwili i większość tworzy się dość spontanicznie. Oczywiście nie wszystko mi wychodzi, wręcz przeciwnie - bardzo rzadko coś mi się naprawdę podoba :P Jak to powiedziała jedna bliska mi dusza - nawet jak wyjdzie 1 praca na 10 - to jest sukces. Najważniejsze to próbować, próbować, próbować - bo przecież każdy może rysować, jeśli poświęci temu wystarczającą ilość czasu. Niestety nieco to zaniedbałam przez dłuższy czas, powiedzmy, że ze względu na warunki zewnętrzne ;) Na szczęście wróciłam,  nadrabiam straty i mega się z tego cieszę. Próbowałam prywatnych lekcji i chciałabym kiedyś do nich wrócić, nie wykluczam też podyplomówki ;)  Wszystko potrafi się zmienić, jeśli spotkasz na swojej drodze odpowiednich ludzi - powtarzałam to już na blogu wielokrotnie. Również to, że nic nie dzieje się bez przyczyny. W moim przypadku można śmiało powiedzieć, że pewnego dnia, zupełnie przypadkiem zostałam "odkryta" :) Pokazanie swoich prac było dla mnie nie lada wyzwaniem i stresem, ale skutki były tak przyjemne, że miałam ochotę robić jeszcze więcej i przede wszystkim odważyłam się w końcu je tu umieścić. Jeśli chodzi o moich idoli w tej dziedzinie, oczywiście takich posiadam. Osobą, która znajduje się na pierwszym miejscu, którą wręcz ubóstwiam jest polska ilustratorka fashion - Anna Halarewicz - polecam zapoznanie się z jej twórczością, jest NIESAMOWITA. Poza tym: Magdalena Pankiewicz, Sylwia Dębicka, Gosia Herba, Roksana Robok, Anna Wand, Jessica Durrant. Odkrywam je każdego dnia, więc lista stale się wydłuża. Kocham akwarele, pisaki, ołówki, cienkopisy, tusze, prostotę i niepowiedzenia :) Moja twórczość (boję się jeszcze tak to określać ;) ) będzie miała już wkrótce sporo wspólnego z nowo powstałą  marką www.duotone.pl - ale o tym wkrótce na moim Facebooku (a właściwie już można zobaczyć tam parę moich prac - Duotone link - zachęcam do kliknięcia =))
Zapoznajcie się ze zdjęciami, wypowiedzcie, zaszalejcie!
Udanej majówki =)

niedziela, 24 kwietnia 2016

24.04

Sądzę że każdy chce dobrze wyglądać (nawet kiedy mówi, że wszystko mu jedno i bez względu na płeć). Po to są np. blogi - żeby się zainspirować, znaleźć coś, co od dawna chodziło ci po głowie. To trochę taki wirtualny spacer po sklepach :) Nie dość, że dowiadujesz się, że coś takiego w ogóle istnieje, to mniej więcej wiesz jak się nosi. To dobry sposób. Nie wiem jak u mężczyzn, ale u kobiety min. wygląd ma ogromny wpływ na samopoczucie i pewność siebie (poczucie własnej wartości) - jasne, to nie wszystko, ale nie oszukujmy się, że tak nie jest. Z jednej strony to mega przykre, że jednak światem rządzi obraz (powierzchowność?). Oczywiście najlepiej, kiedy wygląd idzie w parze z doskonałą osobowością ;) Nie warto na ślepo gonić za oglądanymi w Internecie i sklepach trendami, myślę, że ważne jest to, aby wybrać kilka elementów, które odzwierciedlają nasz charakter, bądź skomponować swój własny, indywidualny styl - jeśli to w nim czujesz się dobrze, co obchodzi Cię reszta? :) W każdym razie uważam, że  należy dbać o siebie, podkreślać (nie przekształcać) swoje wizualne atuty, a w tym wszystkim zachować nutkę naturalności. Najważniejsze to być sobą. Uczmy się na błędach - przecież nie zawsze musimy wyglądać idealnie, są lepsze i gorsze dni, wpadki i sukcesy :) Grunt to wyciągać wnioski. Bardzo spodobały mi się słowa, które ostatnio przeczytałam w najnowszym numerze Elle na temat jednego z największych, światowych projektantów: "Jest taki typ kobiet, które na imprezie od razu zwracają na siebie uwagę. I nie robią tego z premedytacją. Noszą spódnice o długości za kolano i koszule w grochy albo płaszcz oversize i futrzaną etolę. Do tego zupełnie nieseksowne buty na grubym, topornym słupku. Aha, i koniecznie duże okulary i torbę kompletnie niepasującą do całego zestawu. (...) Tak własnie wygląda kobieta Marca Jacobsa. (...) Dziewczyna, która intryguje i którą chcesz poznać."  Idealne. Moda to wyrażanie siebie, wyzwanie. W ten sposób ludzie oceniają cię w pierwszym kontakcie i już po kilku spojrzeniach każdy z  nas wyrabia sobie wstępną opinię na temat innego, napotkanego na swojej drodze "osobnika" ;) Nie, proszę - nie zaprzeczajcie ;) Podsumowując, uwielbiam w ciuchach to, że można być sobą, nosić to co się chce, formować wizualnie swój charakter - oczywiście nie zawsze tak myślałam, do pewnych opinii, jak to w życiu - trzeba dojrzeć :)
I... 'drogi przedmiot, to wciąż tylko przedmiot' ;)
Miłego!
mam na sobie: jacket, dress, bag - Stradivarius / sneakers slip on - Mango / tights - Łódzka Rajtuza (Gabriella)



Aha... oczywście wszystkim z całego serca polecam - Łódzką Rajtuzę - taki rzeczy tylko w Łodzi! :D

niedziela, 3 kwietnia 2016

03.04


Czasami zapominam gdzie jestem. Masz tak? Siedzę w tramwaju, pracy, domu czy u rodziców, i tak bardzo odpływam do swojego wyimaginowanego, idealnego świata, gdzie jestem szczupła, wysoka i światowa, gdzie przeżywam przygody swojego życia - jestem rekinem biznesu albo wręcz przeciwnie, siedzę w chatce w górach, w dole widzę turkusowe jezioro i maksymalnie zielony las wokół. Niekiedy popadam w to do tego stopnia, że jak już wrócę na ziemię, przez kilka chwil zastanawiam się gdzie jestem. Często (a właściwie zawsze, to już chyba uzależnienie) kiedy podróżuję, wymyślam scenariusze do potencjalnych filmów. Grywam tam ja, moi znajomi, wymyślone postaci albo aktorzy, których lubię. Zazwyczaj są to komedio-dramaty. Domyślam się, że podświadomość mi je podsuwa, bo takie właśnie jest życie. Raz się śmiejesz, raz płaczesz – albo płaczesz ze śmiechu. I tak mijają dni, a Ty zastanawiasz się dlaczego nie zrobiłaś jeszcze kroku, żeby jak to mówią w filmach: zdobyć świat, zmienić swoje życie. Zadajesz sobie pytanie: dlaczego nie kupiłaś tych butów, które na pewno by to życie zmieniły? Nie, nie, nie. Jest coraz więcej kobiet biznesu. Spełnionych, szczęśliwych, w tych butach, które Ty chcesz mieć. Wiem to, byłam na paru spotkaniach. Wydaje się, że wystarczy tylko ruszyć tyłek z kanapy, doprawić to zdarzenie szczyptą ryzyka i garścią odwagi. Wstać i powiedzieć – zrobię to. Później już wszystko toczy się samo.  Czy tak jest? Spędzamy godziny nad rozkminianiem tak naprawdę tego, dlaczego nam się nie chce. To takie paradoksalne. Czym różni się prelegentka na szkoleniu typu: Kobieta w Biznesie - mająca własną firmę, pieniądze i być może niezłego męża od Ciebie? CHĘCIĄ? Ale przecież Ty chcesz.. Ale.. Właśnie. Już po 2 sekundach od wypowiedzenia tych magicznych słów znajdujesz argumenty, dlaczego może się nie udać, jak wiele trzeba zrobić, jak bardzo nie masz pieniędzy. Ale, ele, ale...
             Wrócimy do tego jeszcze ;) Dziś jest wiosna i dużo zdjęć. To był bardzo, baaaardzo dobry dzień  :)


mam na sobie: shirt/jeans NEW LOOK / bag ZARA

zdj. Misia Mruk :)

-keep it simple-