niedziela, 31 stycznia 2016

31.01

Cześć!
Dziś zdjęcia w nieco innej aranżacji niż zazwyczaj :) Co by nie wiało nudą :D Wprowadzam do swojej szafy kolor, gdyż jak pewnie dobrze wiecie wpływa on na nasze samopoczucie. Trudno jest oceniać siebie, ale wydaje mi się, że jestem osobą dość radosną, dlatego zadawałam sobie pytanie dlaczego tu tyle czerni? :D Otóż - czerń jest bezpieczna, klasyczna i najłatwiejsza. Ale... stawiajmy na kolory - skoro aura za oknem nie może nam ich dać! :D Ok. Nie lubię zbyt rozpisywać się o ciuchach, bo jak ze mną jest widać na załączonych obrazkach ;)
Chciałabym dziś poruszyć temat (już po raz kolejny) postrzegania ludzi w Internecie. Niedawno przeczytałam artykuł na temat tego, że młode dziewczęta a także chłopcy liczą swoją wartość w lajkach. Na początku stwierdziłam, że to żart. Kiedy czytałam dalej dowiedziałam się, że wizerunek jaki młode osoby kreują i przedstawiają na popularnych portalach społecznościowych prowadzi do poważnych problemów społecznych a nawet chorób - depresji. Wydaje się absurdalne, ale jest rzeczywistością. Od niepamiętnych czasów nastolatkowie, ludzie nieco starsi mieli swoich idoli, zachwycali się nimi, upodabniali się do nich. Wszystko jednak w granicach rozsądku. Teraz wszystko się pokręciło. Nie jestem psychologiem, ale według  mojej opinii, fakt, że możemy czyjeś życie śledzić krok po kroku, oglądać miliony idealnych zdjęć - na których widzimy perfekcyjne ciało, smukłą twarz i fryzurę niczym z reklamy najlepszego lakieru do włosów- sprawia, że nasze życie, wydaje się szare, biedne i nudne. Do tego wycieczki, dobre jedzenie, kosmetyki i znani ludzie. Przewijamy kolejne zdjęcie - myślimy: nieosiągalny raj. Nie uważam, że Ci, którzy tak prezentują swoje życie są źli czy nas okłamują. Po prostu trzeba potrafić oddzielić wykreowany medialnie obraz od rzeczywistości. Wziąć go na dystans, wyciągnąć wnioski i jechać dalej.  Każdy z nas ma w swoim albumie takie zdjęcia. Przecież większość promowanych fit-trenerek ma za zadanie zmotywować Cię do wstania z kanapy - nie do popadnięcia w dół z powodu Twoich kompleksów i do głębokiego, zrezygnowanego westchnięcia - "nigdy się nie uda". Gdzie kończy się motywacja a zaczyna problem? Zdjęć i filmów jest tak ogromna liczba, że zaczynamy wierzyć w to, że ktoś wiedzie to idealne życie. Może dla nich takie jest, a może zazdroszczą Ci Twojego? A co jeśli Ty masz rację? :) Wierzymy, że rano nie mają rozczochranych włosów, pryszczy na twarzy, cellulitu i co tam jeszcze bozia dała ;) A właśnie to wszystko stanowi prawdziwe życie. Wcale nie szare i nudne, ale takie, na jakie się odważymy :)

/mam na sobie: sweater, boots _ HM / 

Yyy. Dobra, nie zapominajmy, że jestem kobietą, więc musi być po babsku. Jasne, że kocham kosmetyki :D (o, próżności ma!) Chciałabym Wam goooorąco polecić stronę triny.pl. Niedawno zakupiłyśmy z siostrą sporą paczkę ze skarbami. Jestem zadowolona w stu procentach. Szczególnie z tych dwóch kosmetyków. Pierwszy z nich to olejek Khadi (Anti aging - tak, tak pora już zacząć :D) - z racji tego, że to olejek naturalny jego zapach nie jest powalający, raczej ziołowy, ale przecież nie to się liczy ;) Najważniejsze jest działanie. Wypatrzyłam go na blogu dziewcząt z lovegreatshoes, które polecały stosować olejek pod makijaż. Spróbowałam... i tak już zostanie :D Mimo, że jego nazwa wskazuje głównie na zapobieganie procesom starzeniowym, ja wybrałam go przede wszystkim z uwagi na problemy z trądzikiem - a wyczytałam, że w tej roli się sprawdza doskonale :>> Druga rzecz to nawilżający peeling do ciała. Czaderski! Ma konsystencję galaretki :D Jest raczej drobno ziarnisty, połączony z olejkami - skóra naprawdę bardzo za niego dziękuje :D Polecam :>

czwartek, 21 stycznia 2016

21.01


Czołem!
Do wiosny 59 dni. Dokładnie tyle dni mamy również na zmianę i przygotowanie tego, nad czym pracujemy całą zimę, kiedy to bezkarnie "wypada" siedzieć w domu wieczorami. Projekty małe i duże, te prywatne i oficjalne. Może zmiana własnej sylwetki? :> Życie fit zawsze na topie :) Ważne, żeby mieć cel i być sobą. Zima to dobry czas na rozwijanie swojej pasji, przeczytanie zaległych książek i obejrzenie zapomnianych filmów. Fajnie jest nie "przespać" zimy, wykorzystać ją, choć jesteśmy przekonani, że nie mamy na nic czasu. Też tak mam ;) Kwestia przeorganizowania kilku spraw. Jeśli mi się uda, w najbliższym czasie, opowiem Wam trochę o mojej pasji =) Zapomnianej, odkrytej przeze mnie na nowo - mogę śmiało powiedzieć, że na kilka lat była po prostu uśpiona. Warto trochę o siebie zawalczyć ;)
Nie lubię zimy!  Ewentualnie na zdjęciach, kiedy siedzę latem na hamaku i mogę powiedzieć, że jest ładna - na tym się kończy. Zresztą jej czas minął w grudniu, a pcha się do nas drzwiami i oknami. Trudno też sensownie się ubrać.
Typem narciarza nie jestem, ale Alp pewnie bym nie odmówiła. Z nimi jest jak z  mega przystojnym facetem, który nie ma za wiele do powiedzenia :D Nie chcesz z nim być, ale ...nie wykopałabyś go :D Cóż. Wróćmy na ziemię. Jak dla Was zaczął się rok 2016? Ja chyba jeszcze nie mogę wyciągnąć konkretnych wniosków, robię swoje a jak będzie - okaże się niebawem. Pamiętajcie - im banalniejsze postanowienia, tym więcej do wykreślenia na koniec roku :)
Abstrahując od zimy - bo każdy ma okna i widzi jak jest - czytaliście może ranking Kominka na temat polskich blogerek? Jak dla mnie jest zaskakujący. Nie pod względem "kolejności" na podium, a pod względem liczb, które tam widziałam :) Zdawałam sobie sprawę, że blogosfera to dochodowy interes, że "ci najlepsi" zarabiają duże pieniądze, ale nie spodziewałam się aż takich cyfr. To dość niesamowite :) Swoją drogą, nie wiem czy również macie takie wrażenie, ale posiadanie bloga staje się już porównywalne do dysponowania kontem na facebooku czy innym portalu społecznościowym. Udostępnianie swojego prywatnego życia jest w cenie... i to nie małej. Niektórzy robią to z głową, inni pokazują wszystko. Dosłownie - godzina po godzinie. Szereg aplikacji ułatwia śledzenie takich osób, ocenianie i podglądanie. Czy inspirują? Myślę, że coraz mniej. Kiedy wszystko mamy podane na tacy, coraz mniej nas to intryguje - przynajmniej ja wychodzę z takiego założenia. Na szczęście to my (jeszcze) decydujemy co chcemy pokazać w Internecie, a czego nie. To my kreujemy swój wizerunek na blogu. Oczywiście decydując się na tego tupu "upublicznienie" musimy liczyć się z konsekwencjami - tego co piszemy, jak wyglądamy i w jaki sposób to przekazujemy (w jaki sposób chcemy być postrzegani). Również musimy być przygotowani na to, że ludzie mają prawo nas ocenić. Nie obrażać - a oceniać. Bo czym inaczej byłby blog? (Taki nie stricte informacyjny?)Ważne, żeby nie pokazywać wszystkiego, zachować nutkę tajemnicy, ale równocześnie trzeba pamiętać o zachowaniu autentyczności. Tylko wtedy blogowanie ma sens - to również tylko moja opinia.

parka DIVERSE / shirt ZARA / beanie PAN TU NIE STAŁ / bag RED (kupiony na łódzkich targach na OFF Piotrkowska :) )

piątek, 25 grudnia 2015

25.12

'jestem zgodny z czasem, nie miejscem,
każda sekunda znajduje mnie gdzie indziej'
Cześć!
Wokół święta, każdy myśli o prezentach :D Nie jestem raperem! Więc przejdźmy do sedna :D A jednak! Wyszła mi prawie zwrotka, ale przecież nie o to chodzi. Święta to dobry czas, żeby zastanowić się nad życiem i zadać pytanie: o co Ci właściwie chodzi? :D Najważniejsze to być szczęśliwym, choć to pojęcie względne i mocno adekwatne do chwili. Ważne, żeby wymagać od siebie więcej, nie poddawać się po każdej porażce, realizować się i czuć z życia satysfakcję. Wiem, łatwo mówić ;) Trzeba próbować, próbować i próbować. Tak to widzę.
W tym roku Mikołaj był dla mnie szczególnie hojny i trafiony :) Ku mojemu zdziwieniu otrzymałam płytę, jednego z moich ulubionych duetów - Dwa Sławy. Kolejna pozycja, to długo wyczekiwana na mojej półce książka Masłowskiej: "Kochanie zabiłam nasze koty", sztućce  :D (Ci co mnie znają, wiedzą, że zawsze ktoś mi je kradnie :P), mydło bio (nie pamiętam nazwy, ale moja siostra jest sajko-fanką kosmetyków naturalnych) i inne drobne, lecz wielkie rzeczy :) A poza materialnymi przyjemnościami jest o wiele więcej tych nienamacalnych, a zarazem najlepszych - czyli radość, śmiech, radość, śmiech - czyli to, co kocham najbardziej =)  Jesteśmy razem i jest fajnie :)
mam na sobie: coat: New Yorker / dress,bag: Stradivarius / cap: Pan tu nie stał
Dziś na obrazach króluje czapka z niesamowicie docenionego przeze mnie łódzkiego sklepu - Pan tu nie stał. Łodzianie znają, a jeśli nie - muszą poznać! :P Niestety, moja szafa (jeszcze!) nie jest przepełniona ich ciuchami, ale to kwestia czasu i ... no może trochę oszczędności. Ludzie co raz bardziej cenią sobie oryginalność w stroju, życiu, pracy. Unikalność ubrań i gadżetów sprawia, że nie czujemy się zamknięci w szufladzie wraz z masą mijanego na ulicach tłumu. Ja, dzięki "zwykłej czapce" czuję wolność wyboru, kolor na szarych, zimowych ulicach i trochę "bycia nie na serio" :) Nie lubię być więźniem własnego wizerunku, dlatego zmieniam go jak chcę :)

Wesooołych świąt pipoooole! :D