poniedziałek, 18 lutego 2013

Peace, love & rock'n'roll!

 Mówią, że nic nie dzieje się przypadkiem! Zatem fakt, iż moje auto po powrocie do Zelowa stanęło na środku skrzyżowania, też było przeznaczeniem ? :D Dlaczego nie? Miałam trochę czasu na siebie, aparat i jedzenie :) żyć nie umierać! Brakło jeszcze tylko wiosny...






To zdjęcie może nie zachwyca jakością, ale coś w nim przyciągnęło moją uwagę... i tak już zostało :)



Niedługo wiosna, lato, podróże! Mam nadzieje, że tym razem uda mi się odwiedzić więcej miejsc niż do tej pory. Mazury są fajne, ale morze też kocham! A góry... szanuję :D Póki co... zima, ale zaopatrzyłam się w książki... Z racji, że moja siostra jest jedną wielką "czytelnią", nie muszę ich kupować. Weekend minął w dość w szybkim tempie, ale spotkanie po latach z dziewczynami z LO było bezcennym przeżyciem - byłam pełna energii!
Był rock'n'roll - co tu dużo mówić :)

PISSSSSSSSSSSS!

:)





6 komentarzy:

  1. Nie do końca rozumiem, czego dotyczy blog? To ma być o jedzeniu i o ciuchach (nota bene, dość kiepski, mało wyrazisty, bazarowy styl) czy o Tobie? Nie zrozum mnie źle, nie chcę Cię urazić, ale , you know, Internet never forgets. Zastanawiam się po co wstawiasz tyle niemalże identycznych zdjęć,które nie prezentują nic poza Twoją buźką. Jesteś aż tak bardzo w sobie zakochana?

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki Tobie ANONIMOWY - wreszcie czuję, że bloguję! hejterzy! :) dokładnie w pierwszym poście napisałam czego dotyczy blog. Więc można sprawdzić ;) Zakochana z pewnością nie jestem w sobie - i łatwo zauważyć, że zdjęcia są trochę "przesterowane" - czego szczególnie nie ukrywam - lubię też: bardzo ogólnie pojętą fotografię, kuchnię, modę, właściwie wszystko. Co do gustu.. gusta są różne - nie sądzę, że mój jest "bazarowy" - chodź tylko ktoś pozbawiony gustu - nie umiałby znaleźć tam czegoś ciekawego. I właściwie to mnie dość rozbawiło (tym bardziej, że mało z ciuchów tu widać). Pisać i wrzucać podobne zdjęcia na pewno będę jeszcze długo, może nawet będę wrzucać takie same - bo to MÓJ blog - więc po prostu nie zaglądaj - to dość PROSTE :) ważne, żeby robić coś, co się lubi.(ps. nawet jak kiedyś kupię buty Louboutin'a - to jakoś szczególnie nie będę ogłaszać tego na blogach - jak większość "super-fashion" blogerek ;) )

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie rozumiem, skąd takie zdenerwowanie. Nie jestem hejterem. Wrzucasz coś do Internetu, więc mogę to skomentować. Nigdzie nie napisałam, że blog jest bez sensu, głupi, fe i be. Zadałam tylko pytanie. Po prostu sprawiałaś wrażenie takiej zakochanej w sobie panienki, która niby chce o modzie i jedzeniu, ale tak naprawdę wrzuca przestylizowane zdjęcia, żeby jej znajomi mogli jej pisać, jaka jest śliczna. Niemniej, nie znam Ciebie, nie oceniam Katarzyny Marciniak w rzeczywistości, tylko tę z Internetu. Może taka jesteś, może nie. Prowadząc bloga "o wszystkim", jak teraz twierdzisz, trzeba przygotować się na krytykę. Niestety, mimo iż uważam (na podstawie tego, co teraz przejrzałam), ze nie masz zbyt wiele do powiedzenia, to z chęcią przejrzałam Twoje przepisy i te wyglądają naprawdę zachęcająco. Tak czy siak, powodzenia. Marta z Łodzi (już nie taka bardzo anonimowa, ha)

    OdpowiedzUsuń
  4. Droga Marto! (Nie było mnie przy komputerze spokojnie, Twój komentarz już jest). Zero zdenerwowania a wręcz całkowity "piss" :) Jesteś zdecydowanym hejterem, gdyż nikt o zdrowych zmysłach i odrobinie elegancji czy inteligencji (jeśli już się urażamy), nie wchodzi na blogi,które mu się nie podobają, po to by poskrobać komuś parę wrednych słów. Dla mnie mija się to z jakąkolwiek logiką. I nie tłumacz się, że "nie chcesz mnie urazić", bo to co najmniej śmieszne. Na MOIM blogu, mogę umieścić nawet zdjęcia mojego nosa - 5 takich samych i będzie ok. Ale jak wspomniałaś to Internet, więc zawsze znajdzie się taki ktoś jak Ty. Na "fejsbuniu" nikt moich zdjęć nie lajkuje, czasami zdarzą się jakieś 2,3... Znajomych na pewno cenię. Serduszka nie widziałam żadnego, a jeśli używam sama to z wielką ironią. Masz rację, nie znasz mnie w ogóle, ale napisać możesz - czy ja zaakceptuję? To mój blog - więc jak będę miała ochotę :) Też nie chcę się sprzeczać, ale od dłuugiego czasu obserwuje blogi różnych dziewczyn i zawsze rozwalały mnie, podłe i żałosne komentarze (zazdrosnych?) "panienek". Dlaczego Ty to napisałaś? Nie wiem i też nie oceniam. Dziękuje za powodzenia i też życzę - z takim nastawieniem do ludzi, którzy próbują coś stworzyć (zaczynam od miesiąca - więc nie mam sprecyzowanego celu) na pewno się przyda. I jak mówiłam - buźka się nie podoba - nie klikamy ! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czesc:) Mam takie pytanie, dlaczego Twoja stylizacja nie jest"cała" tzn.nie widać butów,spodni czy spodnicy etc. Postując na lookbooku ludzie widzą tylko Twoją śliczną twarz i... np. kurte jeansową;) Wydaje mi się, ze to trochę mało. Na lookbooka czy bloga wchodzą w wiekszosci ludzie, którzy kochają "napawac się" widokiem ciekawie ubranych ludzi..a niestety u Ciebie nic nie można za dużo zaoberować, ocenić;)
    Widzialam na lb Twoje poprzednie posty i wydaje mi sie, ze styl który prezentujesz niczym nie zaskakuje: szorty, bluzka, czy jeansy i koszula tak każdy potrafi sie ubrać;) chodzi mi o to, ze możne wsrod miliona blogów, Twój niestety nie wyróznia się. Przepisy super! Fajnie, ze nie próbujesz być drugą Nigellą czy Gessler. Przepisy są fajne, nieskomplikowane, proste i na kazda kieszen:P Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przede wszystkim, zgadzam się :) Jak najbardziej. Blog prowadzę tylko od ponad miesiąca i myślę, ze powoli „odnajduję” jego cel… tak jak pokazuje logo. Gotowanie jest moją pasją, ale modę (ale też sposób robienia zdjęć, ich estetyka) uwielbiam jak chyba każda kobieta… :) Rzeczywiście nie ma tu całej stylizacji, nie wiem czy wg. modowych „dyktatorek” w ogóle można to nazwać stylizacją.. Także, tu się zgadzam, ale podoba mi się to , tak jak gotowanie, więc będę starała się dać z siebie więcej, kto będzie chciał (chce) może trzymać za mnie kciuki. Myślę, ze jak uda mi się zrobić już „pełną stylizację”, to i tak nie każdemu się spodoba. Blogów rzeczywiście są miliony, więc wyróżnić się będzie trudno… Ale cóż… popróbuję, bo kto nie próbuje… Sama wiesz :) Co do gustu, to tak jak pisałam - są różne - najwazniejsze to chyba nosić to co podoba się Tobie - tak myślę. Zdążyłam też już zauważyć, że ludziom raczej nie podoba się połączenie „mody” (mam nadzieje, ze taka będzie) z gotowaniem… Ale nie chciałabym z tego rezygnować, tylko właśnie to połączyć, tak trochę na przekór.. zobaczymy co będzie :) Dzięki za komentarz !

    OdpowiedzUsuń