niedziela, 20 września 2015

20.09.2015

'Wiem, że tak łatwo o banał, walczę z banałem,
lecz jestem człowiekiem, czekam na doświadczenie,
które przychodzi wraz z wiekiem.
Jak ten wiatr - huragan, robię trochę zamieszania,
lecz stoję skromnie z boku i robię swoje' FISZ

Cześć!

Dawno się nie widzieliśmy! :D Nic straconego, stęskniłam się! :D Co u Was?! U mnie sporo zmian. Przede wszystkim lokalizacyjnych :) Mimo, że wciąż na łódzkich Bałutach, to zagościłam na nowej bazie :D. Teraz urządzanie, urządzanie i urządzaaaanie :) Lubię!
Myślę, że to końca roku powinnam się wyrobić. Luz. (...) To będą ciężkie miesiące finansowego szaleństwa, ale ile w tym przyjemności! :) Kiedy wszystko (prawie wszystko) będzie już gotowe, postaram się przygotować jakiś post na ten temat. Zmontuję jakieś pufy ze skrzynek, półkę na książki i planuję zrobić mój ulubiony plakat: "My head is in the forests" - na ścianę. Nie wiem jeszcze
z jakich materiałów i jak się do tego zabrać, ale na szczęście jest w moim otoczeniu ktoś, kto zna się na rzeczy :D Dziś przedstawiam trochę siebie, trochę moich opinii i obserwacji - ale mam nadzieję, że na tym się nie skończy :) Niebawem zmiana loga - cuda i dziwy!
To mu-si się udać! :D 
Życie pisze
Przez całe wakacje pod oknem coraz częściej słyszałam jakże klasyczne: "dwana, trzyna (...)", "mamaaa zaraaaa" - pamiętacie to? Teraz "zaraaa" zmieniła się na Zarę, iPhone'y i snapchata (swoją drogą..o co w tym chodzi?! :D). Oczywiście to przywołało mega pozytywne wspomnienia. W moim dzieciństwie wychodziłam "na podwórko" rano, wracałam wieczorem (może oprócz mroźnej zimy - wtedy pół na pół) - z krótkimi przerwami na posiłki, do których  przekonywałyśmy się po coraz bardziej nakazujących wołaniach mamy (zawsze decydowałyśmy się udać do domu, kiedy słyszałyśmy, że sytuacja była już krytyczna). Jedząc w pośpiechu obiad i niecierpliwie wyglądając za okno, żyło się pełnią życia :) Czego więcej nam było trzeba? A ile jest nam potrzeba teraz? Cieszę się, że tak spędziłam te lata. Nie przed komputerem, telefonem, telewizorem. Teraz nie wyobrażam sobie bez nich życia, kiedyś nie istniały. W-y-k-o-rz-y-s-t-a-j czaaaaaas - powtarzaj to jak mantrę :> W mojej pamięci na zawsze zostanie tekst, który usłyszałam podczas jednego z wiosennych spacerów, kiedy mijałam dwie 6-7 latki: "W wieku 20lat chciałabym uzyskać nieśmiertelność, wiesz? - Ja też."- czujesz się młodo?! :D
Na moje oko
Zawsze odgradzałam się murem od wszelkich "kobiecych" książek. Niby pisane w zabawnym, lekkim tonie, o uczuciach mniejszych i większych. Po prostu po nie nie sięgałam. "Poczekajkę" Katarzyny Michalak otrzymałam w prezencie od mamy. Tak się składa, że nie lubię być w posiadaniu nieprzeczytanych książek, tym bardziej, że to prezent od tak ważnej osobistości :) - więc zaczęłam czytać. Już pierwsze strony przyprawiły mnie o mdłości. Sielankowy opis, sielankowych widoków z sielankowo zapowiadającą się postacią..Bleee. Ale stwierdziłam, że to przetrwam. I całe szczęście. Książka diametralnie się zmienia, ożywia, bawi i zaskakuje. Naprawdę. Kilka razy zdarzało mi się śmiać w głos w tramwaju. Jest też bardzo realistyczna, mimo, że Michalak umieszcza  w swojej książce  pierwiastek magii (karty i czarownice - świat mistyczny, do którego uciekamy, prosząc o pomoc, kiedy nie radzimy sobie z rzeczywistością, a nóż ktoś lub coś podejmie decyzję za nas..). Mimo wszystko autorka na koniec udowadnia, że to, jak będzie wyglądało nasze życie, zależy tylko od nas samych, a każda najmniejsza decyzja, każdy krok, słowo i spojrzenie prowadzi do finału naszej przyszłości. Do szczęścia, albo rozczarowań. Główna bohaterka jest bardzo radosna i mocno (pozytywnie) zakręcona, głodna uczuć i wielkiej miłości (o czym marzy każdy, ale nie każdy się do tego przyznaje - przecież to takie słabe ;) ). Kocha zwierzęta, kąpie swoją krowę (krowę!) w truskawkowym płynie do kąpieli, ratuje kobry w Zoo i spełnia swoje marzenia bez względu na konsekwencje, a te często okazują się bolesne. Pochłania książki i pisze listy do nieistniejącej osoby. W książce jest też trochę cierpienia i złości - bezsilności i naiwności. Pogoni za szczęściem, ucieczki od rzeczywistości - od której tak naprawdę nie da się uciec. Znajdziesz w niej dużo swojego życia. W treści ukryte są symbole dzisiejszych czasów, tego jak ludzie się traktują i do czego to prowadzi - czasami do szaleństwa, innym razem do tragedii. Finał książki pokazuje, że zazwyczaj szczęście znajdziesz tam, gdzie zupełnie się go nie spodziewasz ;) (co uważam za prawdę dość powszechnie znaną). Jest w niej: miłość, przyjaźń, smutek, namiętność, rozczarowanie, prawda, kłamstwo, szaleństwo, humor - wszystko!  Resztę sprawdź sama/sam. Polecam.
(powyższy wywód nie jest recenzją, a jedynie subiektywną opinią)
|

Mam na sobie: marynarka, torebka Sinsay / top  sh / jeans New Look / buty Allegro - ale znajdziecie je również na Deezee i StyloweButy.pl


Deser
Na zakończenie chciałabym Wam serdecznie polecić najlepszą makijażystkę, z jaką udało mi się współpracować - łapcie link na jej fp: https://www.facebook.com/Agnieszka-Poteralska-make-up-1600928543522398/timeline/ 
Poniżej mały...
backstage
 sama (śliiiiczna) artystka 
....oraz jej dzieło :) :  


9 komentarzy:

  1. Kasia bardzo mnie cieszy, ze wrocilas do pisania. Kibicuje bardzo i trzymam kciuki. Zawsze Ci mowilam, ze musisz pisac. Pozdrawiam:* Ola G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mnie niesamowicie cieszą te słowa :) dziękuję Ola!

      Usuń
  2. Podoba mi sie Twoja marynarka! ❤️

    ___________________
    Perfect look
    blog.justynapolska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo fajny post i zdjęcia!
    A w dzieciństwie też tak miałam i nie zamienilabym tego na nic innego!;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ten kolor marynarki. Cała stylizacja jest świetna. :)
    Też ostatnio wspominałam dzieciństwo. Na szczęście wspomnień nikt nam nie zabierze. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dużo słyszałam o 'Poczekajce', ale sama nie miałam okazji jej przeczytać. Przeprowadzka to nawet fajny czas - możesz urządzić wszystko od nowa! Sama przymierzam się do małych zmian - nie przeprowadzka, a remont w pokoju ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudne zdjęcia, jesteś prześliczna! No i makijaż - rewelacja. Bardzo lubię takie blogi więc z przyjemnością obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  7. świetna marynarka, cała stylizacja ogólnie mi się podoba, fajny klimat ;)
    zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń