czwartek, 21 stycznia 2016

21.01


Czołem!
Do wiosny 59 dni. Dokładnie tyle dni mamy również na zmianę i przygotowanie tego, nad czym pracujemy całą zimę, kiedy to bezkarnie "wypada" siedzieć w domu wieczorami. Projekty małe i duże, te prywatne i oficjalne. Może zmiana własnej sylwetki? :> Życie fit zawsze na topie :) Ważne, żeby mieć cel i być sobą. Zima to dobry czas na rozwijanie swojej pasji, przeczytanie zaległych książek i obejrzenie zapomnianych filmów. Fajnie jest nie "przespać" zimy, wykorzystać ją, choć jesteśmy przekonani, że nie mamy na nic czasu. Też tak mam ;) Kwestia przeorganizowania kilku spraw. Jeśli mi się uda, w najbliższym czasie, opowiem Wam trochę o mojej pasji =) Zapomnianej, odkrytej przeze mnie na nowo - mogę śmiało powiedzieć, że na kilka lat była po prostu uśpiona. Warto trochę o siebie zawalczyć ;)
Nie lubię zimy!  Ewentualnie na zdjęciach, kiedy siedzę latem na hamaku i mogę powiedzieć, że jest ładna - na tym się kończy. Zresztą jej czas minął w grudniu, a pcha się do nas drzwiami i oknami. Trudno też sensownie się ubrać.
Typem narciarza nie jestem, ale Alp pewnie bym nie odmówiła. Z nimi jest jak z  mega przystojnym facetem, który nie ma za wiele do powiedzenia :D Nie chcesz z nim być, ale ...nie wykopałabyś go :D Cóż. Wróćmy na ziemię. Jak dla Was zaczął się rok 2016? Ja chyba jeszcze nie mogę wyciągnąć konkretnych wniosków, robię swoje a jak będzie - okaże się niebawem. Pamiętajcie - im banalniejsze postanowienia, tym więcej do wykreślenia na koniec roku :)
Abstrahując od zimy - bo każdy ma okna i widzi jak jest - czytaliście może ranking Kominka na temat polskich blogerek? Jak dla mnie jest zaskakujący. Nie pod względem "kolejności" na podium, a pod względem liczb, które tam widziałam :) Zdawałam sobie sprawę, że blogosfera to dochodowy interes, że "ci najlepsi" zarabiają duże pieniądze, ale nie spodziewałam się aż takich cyfr. To dość niesamowite :) Swoją drogą, nie wiem czy również macie takie wrażenie, ale posiadanie bloga staje się już porównywalne do dysponowania kontem na facebooku czy innym portalu społecznościowym. Udostępnianie swojego prywatnego życia jest w cenie... i to nie małej. Niektórzy robią to z głową, inni pokazują wszystko. Dosłownie - godzina po godzinie. Szereg aplikacji ułatwia śledzenie takich osób, ocenianie i podglądanie. Czy inspirują? Myślę, że coraz mniej. Kiedy wszystko mamy podane na tacy, coraz mniej nas to intryguje - przynajmniej ja wychodzę z takiego założenia. Na szczęście to my (jeszcze) decydujemy co chcemy pokazać w Internecie, a czego nie. To my kreujemy swój wizerunek na blogu. Oczywiście decydując się na tego tupu "upublicznienie" musimy liczyć się z konsekwencjami - tego co piszemy, jak wyglądamy i w jaki sposób to przekazujemy (w jaki sposób chcemy być postrzegani). Również musimy być przygotowani na to, że ludzie mają prawo nas ocenić. Nie obrażać - a oceniać. Bo czym inaczej byłby blog? (Taki nie stricte informacyjny?)Ważne, żeby nie pokazywać wszystkiego, zachować nutkę tajemnicy, ale równocześnie trzeba pamiętać o zachowaniu autentyczności. Tylko wtedy blogowanie ma sens - to również tylko moja opinia.

parka DIVERSE / shirt ZARA / beanie PAN TU NIE STAŁ / bag RED (kupiony na łódzkich targach na OFF Piotrkowska :) )

7 komentarzy:

  1. ŚWIETNY LOOK!

    _____________________________
    www.justynapolska.com
    Fashion & makeup

    OdpowiedzUsuń
  2. Samą prawdę napisałaś o blogowaniu;)
    Świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  3. "Kominek się skończył";) Im więcej piszesz, tym bardziej widać, że Kasia się jeszcze nie skończyła, dopiero się rozkręca :) http://pokolenieikea.com/2013/05/19/5-rzeczy-o-ktorych-powinienes-pamietac-jesli-bierzesz-sie-za-prowadzenie-bloga/

    OdpowiedzUsuń