sobota, 7 stycznia 2017

06.01.2017 // new look // winter // mind

Wiele "postanowionych" rzeczy zaczęłam realizować sporo przed końcem roku, jakoś nie do końca dobrze się czuję kiedy to "ktoś" dyktuje mi, że właśnie w tym danym momencie powinnam spisać listę tego co chcę osiągnąć i zacząć to realizować. Wolę być nieco zbuntowana w tej kwestii i zrobić to  trochę wbrew regułom - zacząć coś nowego wtedy kiedy chcę i kiedy to CZUJĘ ;) 
Rzeczywiście czas skłonił mnie do podsumowań. Trochę zasugerowała mi to też książka The book of you, o której Wam ostatnio wspominałam (link). Jaki był dla mnie 2016 rok? Najlepsze określenie to chyba: słodko-gorzki. Zmieniło się moje życie zawodowe, kilka zawirowań w życiu prywatnym - dobrych (a czasami niesamowicie zaskakujących, pozytywnie) i złych, o których mówić nie warto. Ponadto: maluję (oczywiście o wiele mniej niż powinnam, ykhm, tzn.: ile 'muszę'), prowadzę bloga intensywniej - w ubiegłym roku pojawiło się kilka nowych i niezwykle ciekawych dla mnie możliwości współpracy. W połowie roku poczułam, że moja strona ma przecież moc przekazu, wpływa na innych i zaczęłam wierzyć, że nie jest już błahostką. Jeśli wkładasz w coś serce, to ten "twór" zaczyna żyć, nakręca się i choć czasami zwalnia, to mimo wszystko pozostaje "w ruchu". Oby tylko do przodu, oby nie oglądać się za siebie. Przejrzałam bardzo stare posty i te z 2016 roku - widzę progres, różnice, ale też te same błędy - będę je poprawiać tak długo, jak długo blog będzie sprawiał mi radość.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc jeśli kochasz to co robisz, idziesz po więcej. To jak odruch bezwarunkowy.
Kolejną ważną dla mnie rzeczą, która zaczęła się właśnie w 2016 roku, to bieganie. Uwalnia przede wszystkim umysł. Sprawia, że zła energia ulatnia się z twojego organizmu z każdym krokiem, spokojnie i bez pośpiechu. Jak para znika w powietrzu, szczególnie tym zimowym. Wracasz do domu i zastanawiasz się dlaczego chce ci się śmiać. Tak, endorfiny - to tlen, bateria, życie. 
Zmień "powinnam" na "muszę", wyjmij ręce z kieszeni, be free, be wild. 
;)
sweater New Look // skirt New Yorker // bag Stradivarius //sunglasses HM

'I wasn't good enough' ;)

Zdjęcia/ujęcia Honorata Szkudlarek (Polub Natkę)

9 komentarzy:

  1. a czym sie zajmujesz zawodowo/ ile km biegasz/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pracuję w instytucji finansowej ;) a biegam różnie, w zależności od dnia i pokładów energii :) do tej pory max 6 km

      Usuń
  2. Świetny look :) pozdrawiam serdecznie :) woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wyglądasz i zdjęcia są śliczne :
    Ten cień na zdjęciach dodaje uroku:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gustownie się prezentujesz ;) Widzę Łodź Fabryczną w tle... ;) Świetnie wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Love your Outfit you look really beautiful!

    Please visit my Blog!

    http://www.alessabernal.com/

    Alessa Bernal.

    OdpowiedzUsuń