środa, 24 października 2018

24.10.2018 // festiwal podróżników national geographic // autumn coat // fall vibes

Dwa tygodnie temu uczestniczyłam w jednym z najciekawszych festiwali w moim życiu. Mowa o Festiwalu Podróżników National Geographic. Event odbywał się we Wrocławiu, był MEGA intensywny, wokół kipiało od pasji i prze-genialnych fotorelacji. Składał się z prelekcji, spotkań i części warsztatowych. Minus? To, że trudno było się zdecydować, na którą prelekcję iść ;) Wiele, super-hiper-interesujących spotkań odbywało się w tym samym czasie.
Kto urzekł mnie najbardziej? Według mojego, osobistego plebiscytu, na pierwszym miejscu jest fotorelacja Iwony i Macieja Jabłońskich - 80 zdjęć dookoła świata - "Podróż bez granic przez trzy kontynenty. W fotograficznych reportażach zabierzemy Was do Nepalu, na ulice Kairu, zajrzymy na chiński bazar i wejdziemy na najwyższy szczyt Afryki.  Zapraszamy na pokaz, w którym dźwięk przenika się z obrazem". Spełnili tę zapowiedź w dwustu procentach, przez większość spotkania miałam gęsią skórkę. Nie-sa-mo-wi-te zdjęcia, pochłaniający wyobraźnię klimat  i  dźwięki, które przyprawiały o dreszcze. Spodobało mi się do tego stopnia, że zapragnęłam pobawić się w "reportażowe zdjęcia", a pierwsze powstało już w ten sam weekend ;) Niesamowita para, niesamowita praca.
Pozostając przy tej parze twórców - kolejnym punktem festiwalu, który poruszył mnie równie mocno - był reportaż Kilithon, autorstwa wspomnianego wcześniej Maćka Jabłońskiego.
 
“Kilithon” jest zapisem niezwykłego wyzwania,jakiego podjęła się grupka śmiałków w grudniu 2017 r. Jest świadectwem biegowej przygody na najwyższym poziomie – dosłownie i w przenośni. Dynamicznie ukazana opowieść przenosi nas na czarny ląd w wersji ekstremalnej, a konkretnie w sam środek wydarzenia o nazwie „Kilimanjaro ExtremeMarathon”. Abstrahując od samego tematu reportażu, który już sam
w sobie jest mistrzostwem, zachwycił mnie sposób montażu filmu, dobór wypowiadanych słów, sposób przedstawienia postaci, naturalność. Autor potrafi za pomocą obrazu i dźwięku przekazać widzowi strach i niepewność, jaką czuli wtedy ci ludzie. Robi to bardzo dobrze. ...I znowu ciary, ciary, ciary ;) Wpisujcie koniecznie na listę: "do obejrzenia" ;) Szczególnie dla tych, którzy biegają :)
Bardzo dobrym reportażem okazał się też film o Zaginionych cywilizacjach Amazonii, okraszony cudownymi zdjęciami i całą lawiną ciekawostek, o których osobiście nie miałam pojęcia (bo Amazonia jest doskonale zaprojektowaną przez człowieka przestrzenią, nie dziewiczą krainą).
Nie mogłabym nie wspomnieć o warsztatach fotograficznych z Łukaszem Bożyckim na temat fotografii dzikiej przyrody. Genialny człowiek (dosłownie, jest naukowcem ;)), który w bardzo nietypowy i odbiegający od wszelkich norm sposób, pokazuje przyrodę, a dokładniej jej mieszkańców. Ze zdjęcia ropuchy robi małe dzieło, a pająka pokazuje tak, że przez większość jego wypowiedzi zastanawiasz się - jak on zrobił to zdjęcie?! :) Wykorzystując swoją naukową wiedzę, robi naprawdę coś niesamowitego :)
Prelekcje Aleksandra Doby, blogerów Busem Przez Świat czy Olka Hanusza dały mi jeden wniosek. Coś, co jest powtarzane w wielu coachingowych książkach czy na modnych portalach, a mianowicie to, że jedynym ograniczeniem naszych marzeń, jesteśmy my sami. Nasza złota klatka, zwana bezpieczeństwem. Dlaczego sami się w niej zamykamy i kurczowo trzymamy? Odpowiedź zostawiam każdemu z Was ;)
coat Stradivarius // bag Parfois // bots Renee.pl

2 komentarze: