Czym tworzę ilustracje? // ilustracje akwarelowe // ilustracja tuszem // cienkopisy do rysowania

27 stycznia 2019 0 By CzujeMiete

Cześć! Napiszę dziś kilka słów o tym, jakich produktów używam do tworzenia moich ilustracji. Lubię rysować głównie dlatego, że pozwala mi to zapomnieć na chwilę o „bożym świecie” ;) Gdyby ktoś zapytał mnie o czym myślę, gdy maluję, odpowiedziałabym, że nie mam zielonego pojęcia ;) I to jest w tym najpiękniejsze!
Już w szkole malowałam bardzo dużo, chodziłam nawet na kółko plastyczne ;) Później, na wiele lat zrobiłam przerwę, do dziś żałuję ;) Ale! To jeszcze nie koniec świata!

Przejdźmy do rzeczy. Czym maluję? Najczęściej maluję akwarelami, jak do tej pory moim numerem jeden jest Ecolina (od jakiegoś czasu dostępna z dozownikiem, co jest o niebo lepszym rozwiązaniem!), ale coraz chętniej sięgam również po Winsor&Newton, seria Cotman, akwarele w kostkach:



Moje ulubione kolory w ostatnim czasie:


Akwarele najczęściej łączę z cienkopisami lub tuszami. Zaczynałam od Koh i noor, które sprawdzają się całkiem nieźle, minusem jest  dość mocno nieprzyjemny zapach, który powstaje w butelce po pewnym czasie ;) Z pewnością najlepsze jakościowo są tusze Winsor&Newton (na zdjęciu akurat moje ulubione barwy ;)):

Są trwałe i bardzo dobrze napigmentowane.

Cienkopisy. Kiedyś najczęściej używałam Micronów, teraz zdecydowanie wybieram serie ZIG:


Papier. Uważam, że to na czym tworzymy ilustracje ma ogromne znaczenie. Choć mówi się, że profesjonalny artysta poradzi sobie z każdym podłożem ;) Na szczęście nie mam (jeszcze:P) takich aspiracji :P  Im więcej bawełny, tym lepsza jakość papieru, a w zależności od jego przygotowania, różna jest struktura i inny efekt rozlania farb, co doskonale widać na zdjęciu:

Na zdjęciu papier Winsor&Newton w trzech wariantach. Jakość? Zdecydowany nr 1.

Znacznie rzadziej sięgam po gwasze, jeśli jednak są mi potrzebne – wybieram Winsor&Newton:


Na podsumowanie mój ulubiony pędzel Winsor&Newton (Cotman):

Nie czuję się ekspertem w tej dziedzinie, po prostu wybieram produkty na zasadzie prób i błędów. Testuję i wracam do tych, które najbardziej pomogły mi sprawić, że efekt na papierze jest taki,  jak w mojej głowie :)
Nie chcę by malowanie i wszystko co się z nim wiąże, stało się  czymś co „muszę”, niech będzie tym, co „chcę” robić czy wiedzieć ;)
Myślę o tym, aby sięgnąć po płótno i akryle czy też farby olejne, ale obawiam się, że  jeszcze jest trochę za wcześnie ;) Jak w życiu – chyba na wszystko przychodzi czas ;)

Wszystkie produkty kupicie w sklepie stacjonarnym lub online – Warsztat Artysty, o którym pisałam na blogu jakiś czas temu :)

Co mam zamiar przetestować w najbliższym czasie ? Tusz akrylowy, ostatnią nowość Warsztatów.
Niebawem zrobię wpis z moimi ilustracjami, które uznaję za akceptowalne ;) Zapewne opiszę też produkty.
A Wy jakie macie sposoby na „uwolnienie głowy” ? :)