Włącz slow motion.

15 maja 2019 2 By CzujeMiete

Mówią, że za mało piszę,  więc… będę pisać więcej. Taki zawarłam ze sobą deal. Co z tego wyjdzie? Sprawdź razem ze mną ;) Nie chcę dłużej filozofować przy zdjęciach z moim pomysłem na naszą „drugą skórę”, czyli przy ciuchach. Od dłuższego czasu nieco mnie to gryzło, piło i nie pasowało. To trochę jak pisanie o poezji przy zdjęciu kotleta. Hm. Choć to mogłoby być dobre.. ;)
Lubię pisać i lubię zdjęcia (i ich zawartość, ale to temat na inną rozmowę), więc nie chcę rezygnować z żadnej z tych rzeczy. Mam nadzieję, że znajdziesz tu  coś dla siebie, nawet jak będziesz jedyny/a ;) Nie wiem czy spodoba Ci się nowa formuła, ale według mnie jest klawa! Czuję porządek i oby obrodziło to w większą ilość postów, w końcu do … hm? Do ilu razy sztuka? Nieważne ;) Tyle trąbią o tym, żeby nie patrzeć na innych, tylko robić swoje. „Zakasam” więc rękawy,  a Ty zrobisz z tym co chcesz. Rzuć wszystko i chodź poczytać, ja będę pisać!

Jadąc ostatnio z pracy, stojąc w poczciwym, łódzkim korku, obserwowałam dość „zabawną” (choć to śmiech przez łzy) sytuację. Starszy Pan, na oko lat 60-70, z założonymi do tyłu rękoma spacerował chodnikiem nieopodal zadrzewionego parku. Szedł bardzo wolno, z uwagą stawiał każdy krok. Rozglądał się, zatrzymywał, oglądał drzewa, nasłuchiwał. Czasami lekko się do siebie uśmiechał, innym razem spoglądał z żalem w dół. Sytuacja wydaje się całkiem naturalna, ale jest jeszcze jeden element tej układanki. Ciekawym zjawiskiem byli ludzie, którzy go mijali, ponieważ przyglądali mu się ze zdziwieniem. Niektórzy wręcz zastanawiali się czy wszystko jest z nim w porządku, szczególnie kiedy przystawał na moment. Bo jak można tak iść? Powoli, ciesząc się pogodą, drzewami? Nie pędząc nigdzie, nie trzymając nosa w telefonie, nie rozmawiając z kimś? Jak można tak po prostu  b y ć. Z uśmiechem i czasem? Obserwować to, co dzieje się wokół i nie robić nic więcej.
To, co  jest naturalne, normalne stało się czymś dziwnym, niespotykanym, odstającym od „normy”.

Trochę o sobie zapomnieliśmy. Nie tylko o sobie nawzajem, ale o nas samych. Umknęło nam, że oprócz tego, że gdzieś byliśmy, albo gdzieś będziemy to też – jesteśmy. Od siebie uciekać jest najłatwiej. Udajemy, że nie mamy czasu, żeby nie przyznać się do tego, że trochę się zaniedbaliśmy. Nie pracujemy nad sobą, bo ciągle nam czegoś brakuje. Pieniędzy, ludzi, czasu, motywacji. A jedyne czego nam brakuje w zmianie swojej codzienności to… my. Możesz obejrzeć miliony motywacyjnych filmików, wysłuchać setek e-booków o tym jak osiągnąć szczęście, ale  żadne nagrane słowo nie dokona w Tobie zmian. To tylko słowa, a to Ty wprowadzasz je w ruch. To Ty jesteś narzędziem.

Zróbmy tak. Jak pójdziesz na spacer (a wiem, że to zrobisz), schowaj na chwilę telefon, popatrz wokół, spójrz w górę, zerknij w co jesteś ubrany i czy to coś zmienia. Pomyśl, że po prostu jesteś. Taki normalny, z tymi wszystkimi problemami i rzeczami do załatwienia, ale przez chwilę w życiowym slow motion. Siedzisz na ławce/trawie i cieszysz się tylko tym. Jesteś przez chwilę tym „dziwnym” starszym Panem, który tak bezczelnie sobie „był” i cieszył się rzeczywistością, nie oczekując niczego więcej. Z troskami, szczęściem, ale i z obecnością, świadomością i życiem.

 

Teraz wkładasz słuchawki i włączasz:  https://www.youtube.com/watch?v=i9mYgkBBs_s

widzimy się niebawem ;) 5!