Sunset // summer // my memories //

18 sierpnia 2019 4 By CzujeMiete

Zachód słońca kojarzy mi się wyłącznie z latem. Z dniami, które spędzam z bliskimi osobami,  kiedy czas płynie wolniej, a wszelkie problemy wydają się być dalej niż zazwyczaj.  Zachód słońca to spokój, równowaga i symbol upływającego czasu. Tego ostatniego jest nam najbardziej żal. Na pewno macie w swojej głowie lata, do których chcielibyście się cofnąć. Każdy z nas ma. Są to „czasy”, w których również mieliśmy swoje zmartwienia, ale z perspektywy czasu i doświadczeń nic nie znaczą.  Czy te dzisiejsze za kilka, kilkanaście lat również okażą się błahostką? Śmiem twierdzić, że tak. Bo punkt widzenia… Wiadomo ;)
Ja wybieram wiek, gdy miałam 8-9 lat, kiedy każdy dzień był przygodą, upływał pod znakiem uśmiechu i niekończącej się energii. Wraz z moją siostrą uwielbiałyśmy zagadki i tajemnice. Odkrywanie tego, co nie jest widoczne gołym okiem, było naszą codziennością. Chodziłyśmy własnymi ścieżkami. W letnie dni wychodziłyśmy z domu rano, wracałyśmy, gdy zapadał zmierzch. Oczywiście z klasyczną przerwą na: ooooobiaaaaad ;). Wakacje bardzo często spędzałyśmy u babci na wsi. Gdy myślę o tym teraz, wiem, że to był naprawdę sielski czas. Ogrody, zwierzęta, ogromne łąki i lasy. Byłyśmy oczkiem w głowie babci, jadłyśmy owoce, których już pewnie nigdy nie spróbujemy, a podwórko i dom dziadków, były skarbnicami pomysłów na zabawę. Poddasze stanowiło niezdobytą twierdzę, do której można było dostać się jedynie potajemnie. Tam, ciągnęło nas najbardziej. Stare książki, obrazy, ubrania. Przyrządy do wypieku chleba, stare butelki na oranżadę, zapomniane zdjęcia. Suszone kwiaty, zioła i mnóstwo kurzu, który zawsze zdradzał nasze eskapady ;)
Żałuję, że z wiekiem tracimy tę chęć wiecznego odkrywania i poznawania tajemnic. Rzadziej czujemy się bohaterami jakiejś historii. To błąd, tworzymy ją dalej. Dzisiaj, jutro, do póki starczy nam sił ;)





blouse New Yorker // thongs Deezee // bag Czarny Szyje