Mediolan cz. II // co warto zobaczyć w Mediolanie?

16 grudnia 2018 0 By CzujeMiete

Jaki jest Mediolan? Przede wszystkim – gwarny! Wokół jest ogrom ludzi, bez względu na to, o jakiej porze roku tam będziecie. Piękna architektura, przegenialne jedzenie i… uśmiechnięci mieszkańcy ;) Zresztą kto nie miałby dobrego humoru, nosząc torby pełne zakupów?! :P Pokażę to, co udało nam się zobaczyć, być może zainspiruję kogoś do podróży ;)
Nie będę opisywała tych miejsc szczegółowo, gdyż znajdziecie wszystko na setkach stron, blogów i portali, więc nie chciałabym powielać treści, które znajdziecie w przewodniku :)

Po pierwsze:  Katedra znajdująca się na Piazza del Duomo. Budowla robi o-g-r-o-m-n-e wrażenie. Jest przede wszystkim majestatyczna, zaprojektowana co do ostatniego szczegółu, można przy niej poczuć „minimalizm” swojego istnienia ;) Warto przyjść i obejrzeć ją o każdej porze dnia. Plac zazwyczaj jest zaludniony, więc trudno sfotografować ją bez tłumu ludzi ;) Najciekawsze informacje na jej temat znalazłam na portalu: https://www.podrozepoeuropie.pl/katedra-mediolan/ Szczególnie zwróćcie uwagę na „ciekawostki” :)
Po drugie: Galeria Victora Emanuela. Co rzuca się przede wszystkim w oczy? Bogactwo ;) Przejawia się w całym wnętrzu, od podłóg, po świąteczne ozdoby i detale zdobiące ściany. Kończąc oczywiście na markach, które mają tam swoje butiki, czyli min. Prada, Chanel czy Louis Vouitton. Dużo złota, wytwornych dodatków i elegancji. Nic dziwnego, to stolica mody  – wszystko wygląda tak, jak powinno :)
https://www.podrozepoeuropie.pl/wizyta-w-galerii-wiktora-emmanuela-ii-w-mediolanie/








Większość czasu spędziłyśmy spacerując, rzadko zdarzało się, że przemieszczałyśmy się gdzieś metrem. Łącznie przeszłyśmy ponad 40 km (przyjechałyśmy w piątek w nocy, wyleciałyśmy w poniedziałek wieczorem). Co jeszcze udało nam się zobaczyć? Poniżej zdjęcia :) Oczywiście to nie wszystko, ale nie chcę przynudzać ;)


Fontana di Pizazza Castello
Castello Sforzesco



Bazylika di San Lorenzo Maggiore

Oczywiście.. nie mogłyśmy odmówić sobie second handowych łowów ;) Najpierw trafiłyśmy to bardzo efekciarskich vintagestorów, ale przecena z 2000 tys. euro na 1200 – średnio nas satysfakcjonowała, więc zaczęłyśmy szukać dalej. Mimo wszystko, ogromną przyjemnością było oglądanie toreb Burberry czy ubrań Balenciaga ;)






Na szczęście, po niedługim spacerze naszym oczom ukazał się second hand, w którym wszystko kosztowało 5 euro. Tak trzeba żyć :)

Udało nam się też znaleźć kilka fajnych sklepów z płytami, zarówno z nowymi, jak i starymi egzemplarzami, które zdecydowanie bardziej nas interesowały. Każda stara, zużyta rzecz – ma swoją, niepowtarzalną historię i to kocham w tego typu sklepach najbardziej. Intrygują ;)



Rossetti Records&Books


Dwa ostatnie zdjęcia to sklep, który znajdował się nad kanałem Navigili
Miasto. Według mnie Mediolan jest przepięknym miejscem, które ma duszę. Architektura nowoczesna łączy się z zabytkami w doskonały sposób. Jest czysto, dosłownie na każdym kroku są kawiarnie, niektóre bardzo dziwne :) Kiedy w niedzielę zdecydowałyśmy się na makaron, nie musiałyśmy długo szukać miejsca, gdyż uznałyśmy, że skoro to  miasto makaronów, wszędzie będzie równie wyśmienicie ;) Nie myliłyśmy się. Zjadłyśmy przepyszny makaron, który znacząco odbiega od tych, które jadamy w Polsce, napiłyśmy się wina i ogrzałyśmy, gdyż temperatura niestety nas nie rozpieszczała ;) Lokal był bardzo zatłoczony, głośny, a co ciekawe.. był jednocześnie sklepem, kawiarnią i … mięsnym :D To było interesujące doświadczenie, ale patrząc na zachowanie „lokalsów”, było to zupełnie naturalne :)
Ludzie żyją tam ZDECYDOWANIE wolniej niż u nas ;) Nawet biletomaty nie śpieszą się, by wydać bilet. Po pierwszym dniu, starałyśmy się to wszystko zaakceptować, ale gdy wydawanie trzech kaw na wynos zajmowało 25 minut, poddawałyśmy się :P
Trafiłyśmy na okres przedświąteczny, więc wyłaniało się już sporo świątecznej atmosfery – lampek, choinek i prezentów (o tym będzie kolejny post ;)) Było gwarno, wesoło, pozytywnie :) Na śniadanie, obiad i kolacje jadłyśmy pizzę, również na nocny głód :D, gdyż piekarnię mieliśmy tuż pod balkonem, a otwarta była 24/h ;) Z racji tego, że był to mój urodzinowy wyjazd, tuż po północy, w sobotę, otrzymałam kawałek pizzy ze świeczką :D Najlepsze urodziny ever!
Zdecydowanie polecam to miejsce, chcę tam wrócić i z pewnością zwiedzić pozostałe części Włoch ;)

(jeżeli chcecie o coś dopytać – piszcie w komentarzach lub zapraszam do zakładki „kontakt” :))